piątek, 4 marca 2016

Balcerek - tam gdzie kiedyś się zaopatrywali Gliwiczanie

Z racji swej czysto amatorskiej, kronikarskiej powinności, parokrotnie zawitałem w okolice "Balcerka" - popularnego, nieistniejącego już targowiska w Gliwicach. Ponieważ nigdy nie byłem mieszkańcem tego miasta, toteż raczej sporadycznie zaglądałem do tego handlowego przybytku. Zresztą, nawet wówczas nie dysponowałem aparatem fotograficznym. Potrzeba udokumentowania zanikającego skrawka miasta - w zasadzie już po fakcie - została podyktowana dynamicznie zmieniającą się sytuacją na placu boju - a raczej budowy. Dziś po latach, wracam do wybranych zdjęć, które postanowiłem wskrzesić na moim blogu a nie schować do cyfrowej szuflady - choć nie tylko ja wtedy tam latałem z aparatem. 



Bariery - detal dawnego mostu na głównej ul. Zwycięstwa - ponoć oryginalne, przedwojenne. W tle popularny, nieistniejący pawilon (barak) handlowy "Mandarynka".  

Z nie do końca zrozumiałych dla mnie przyczyn, godnych XX-wiecznej urbanistyki modernizmu, postanowiono wepchnąć do ścisłego centrum miasta, trasę o parametrach drogi szybkiego ruchu (Drogowa Trasa Średnicowa), częściowo przebiegającej w tunelu. Z jednej strony należy się cieszyć z próby ucywilizowania tej części miasta, porastającej w większości podłymi krzakami i drzewostanem, odwiedzanej przez różnej maści tzw. element. Z drugiej strony jestem sceptyczny co do rozwiązania problemów komunikacyjnych miasta, zwłaszcza na ulicach węzłowych wokół samej, śródmiejskiej części DTŚ.

 

Pawilonu po lewej już dawno nie ma. Teraz, na sklepieniu tunelu, znalazł swe miejsce skwer a w przyszłości wg niektórych planów - inne, bardziej postmodernistyczne pawilony...


Tam gdzie lada moment zaczną jeździć samochody, tam pierwotnie płynęły barki z węglem, z naszych kopalń, wprost w głąb Prus. Ba - do ostatnich chwil, w centrum Gliwic, trwały relikty po porcie śródlądowym, wzdłuż współczesnej ul. Dubois. Ten, biedny kanał śródlądowy - Kłodnicki -  łączący Zabrze z rzeką Odrą, po 1930 roku dożywał już swej starości, po ponad stu latach eksploatacji (budowany 1792-1806; oficjalnie otwarty 1822). Niemcy go zasypali a w jego miejsce powstał większy i nowocześniejszy - Gliwicki. Tyle, że, już nie było miejsca na nowy port w Gliwicach - a w sąsiednich Łabędach (dzielnica miasta dopiero od 1964 - przyp. autora). 



Sytuacja na chwilę przed zmasowanym atakiem ciężkiego sprzętu budowlanego. W samym centrum miasta, tam gdzie kiedyś istniał port (1806-1936), w krzakach dotrwały ostatnie portowe magazyny z XIX i XX wieku. Jeden z nich na zdjęciu. 

Ukazane tu zdjęcia pochodzą z mojego spaceru zimą 2013 roku. Nieprzypadkowo zamierzam stworzyć z nich mały cykl. W końcu w nieomal te same miejsca wracałem co roku o podobnej porze, dokumentując aparatem, co też na miejscu zastałem. Termin odgrzebania tych ujęć też nieprzypadkowy - lada dzień huczne otwarcie gliwickiej części DTŚ.

balcerek


Sterty śmieci - oto co, zastaliśmy w chwilę po likwidacji "Balcerka". W głębi widać d. most na ul. Zwycięstwa - po II WŚ zasypany od dołu - jedynie z pozostawionym prześwitem dla kolejki wąskotorowej, która łączyła stację Gliwice Wąsk. z Fabryką Lin i Drutu. Ostatni pociąg przejechał tędy w 1972 roku. 
 
targ balcerek

Płyta pozostała po targowisku. Dziś i po niej nie ma śladu. W tle, po prawej, stara zabudowa ul. Dubois oraz ledwo widoczny komin Linodrutu. Jak to śpiewał klasyk, już niedługo "pobiegnie tędy jasna, długa, prosta...".


 







 
 


4 komentarze:

  1. O ile wiem, to tereny te były zaniedbane od tylu lat właśnie dlatego, że "już za chwilę, za moment przebiegnie tu jasna, długa, prosta..."

    Czyli zbudowano bez chwili refleksji coś planowanego tu w latach 70-tych, gdy patrzenie na miasto było zupełnie inne, niż w 2016.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie, że to udokumentowałeś. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że takie obrazki pozostały :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć. Mieszkałem kiedyś w tych rejonach, konkretnie na ul. Dubois - obecnie budynków nie ma, jest za to DTŚ. Okolice Balcerka czy samego Sezama to jedne z najczęściej i najchętniej odwiedzanych przeze mnie miejsc z dzieciństwa. Dziękuję za takich ludzi jak Ty, którzy dokumentują i nie pozwalają o nich zapomnieć. Pozdrawiam, Arek.

    OdpowiedzUsuń